Długi, których nie da się spłacić, czyli czy upadłość konsumencka jest rozwiązaniem?
Kilka kredytów, karta kredytowa, pożyczka, zaległości wobec operatorów, być może komornik. Początkowo wszystko jeszcze da się pogodzić. Jedna rata zostaje zapłacona później, inną udaje się przesunąć, pojawia się kolejna pożyczka przeznaczona na spłatę wcześniejszego zobowiązania.
W pewnym momencie okazuje się jednak, że miesięczne zobowiązania są wyższe niż realne możliwości finansowe, a kolejne wpłaty nie rozwiązują problemu a jedynie odsuwają go w czasie.
W takiej sytuacji warto odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: czy istnieje jeszcze realna możliwość wyjścia z zadłużenia poprzez spłatę i porozumienie z wierzycielami, czy problem osiągnął skalę, przy której należy rozważyć upadłość konsumencką?
Upadłość nie jest rozwiązaniem dla każdego. Dla części osób może jednak oznaczać realną możliwość uporządkowania sytuacji finansowej i po przejściu całej procedury, rozpoczęcia życia bez części zobowiązań, których obiektywnie nie byłyby już w stanie spłacić.
Kiedy można mówić o niewypłacalności?
Podstawową przesłanką ogłoszenia upadłości jest niewypłacalność. Zgodnie z art. 11 ust. 1 i 1a ustawy z dnia 28 lutego 2003 r. Prawo upadłościowe, dłużnik jest niewypłacalny, jeżeli utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych, przy czym domniemywa się, że utrata tej zdolności nastąpiła, jeżeli opóźnienie w wykonywaniu zobowiązań pieniężnych przekracza trzy miesiące. Nie chodzi zatem o zwykłą sytuację, w której jeden miesiąc był finansowo trudniejszy albo pojedyncza rata została zapłacona kilka dni później. Problem zaczyna się wtedy, gdy brak pieniędzy na spłatę długów staje się stanem trwałym, a nie chwilowym.
Dobrym sygnałem ostrzegawczym jest sytuacja, w której do spłaty dotychczasowych zobowiązań potrzebne jest zaciąganie kolejnych. Podobnie wtedy, gdy po zapłacie rat nie pozostają środki na podstawowe koszty życia albo dłużnik musi wybierać, któremu wierzycielowi zapłaci w danym miesiącu.
Upadłość konsumencka nie oznacza po prostu „skasowania długów”
To jeden z najczęstszych mitów. Ogłoszenie upadłości nie powoduje, że następnego dnia wszystkie zobowiązania znikają. Jest to postępowanie sądowe prowadzące do oddłużenia, ale po drodze trzeba liczyć się z konkretnymi konsekwencjami. W postępowaniu pojawia się syndyk, ustalany jest majątek dłużnika, badane są jego zobowiązania i sytuacja życiowa, a majątek należący do masy upadłości może zostać przeznaczony na zaspokojenie wierzycieli.
Dopiero na dalszym etapie może dojść do ustalenia planu spłaty wierzycieli, a po jego prawidłowym wykonaniu, do umorzenia zobowiązań, które zgodnie z prawem mogą zostać umorzone. W szczególnych przypadkach możliwe jest również oddłużenie bez klasycznego planu spłaty. Dlatego decyzja o złożeniu wniosku powinna być poprzedzona analizą, a nie podejmowana wyłącznie dlatego, że dłużnik przeczytał w internecie, że „upadłość kasuje kredyty”.
Czy trzeba nie mieć żadnego majątku?
Nie. Brak majątku nie jest warunkiem złożenia wniosku o upadłość konsumencką. Możliwa jest więc sytuacja, w której osoba zadłużona posiada samochód, oszczędności, udział w nieruchomości, mieszkanie czy dom. Tyle że majątek ma znaczenie dla przebiegu postępowania. Ogłoszenie upadłości wiąże się co do zasady z powstaniem masy upadłości, która służy zaspokojeniu wierzycieli. Dlatego przed złożeniem wniosku trzeba ustalić nie tylko wysokość zadłużenia, lecz również dokładnie przeanalizować sytuację majątkową dłużnika.
Co stanie się z mieszkaniem albo domem?
To jedno z pierwszych pytań osób rozważających upadłość. Jeżeli należące do upadłego mieszkanie albo dom wchodzi do masy upadłości, należy liczyć się z możliwością jego sprzedaży. Przepisy przewidują jednak mechanizm, który ma zabezpieczyć podstawowe potrzeby mieszkaniowe upadłego i osób pozostających na jego utrzymaniu. Zgodnie z art. 342a ust. 1 Ustawy z dnia 28 lutego 2003 r. Prawo upadłościowe, jeżeli upadły jest osobą fizyczną, a w skład masy upadłości wchodzi lokal mieszkalny albo dom jednorodzinny, w którym zamieszkuje, i konieczne jest zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych jego oraz osób pozostających na jego utrzymaniu, z sumy uzyskanej ze sprzedaży nieruchomości wydziela się upadłemu kwotę odpowiadającą przeciętnemu czynszowi najmu lokalu mieszkalnego w tej samej lub sąsiedniej miejscowości za okres od 12 do 24 miesięcy.
Nie oznacza to jednak, że każda osoba posiadająca mieszkanie powinna z góry rezygnować z rozważenia upadłości. Trzeba policzyć, co dana osoba może stracić, jaka jest wartość majątku, jakie jest zadłużenie i jaki efekt ekonomiczny może przynieść całe postępowanie.
A jeśli długi powstały z własnej winy?
Obecny model upadłości konsumenckiej nie opiera się na zasadzie, że każdy błąd finansowy automatycznie zamyka drogę do oddłużenia. Sposób, w jaki doszło do niewypłacalności, może jednak mieć bardzo duże znaczenie przy ustalaniu planu spłaty. Jeżeli sąd stwierdzi, że upadły doprowadził do niewypłacalności albo istotnie zwiększył jej stopień umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa, plan spłaty może zostać ustalony na okres od 36 do 84 miesięcy. W pozostałych przypadkach zasadniczy maksymalny okres planu wynosi 36 miesięcy, z przewidzianymi ustawą możliwościami jego skrócenia. Dlatego czym innym jest osoba, która popadła w zadłużenie wskutek utraty pracy, choroby, rozpadu związku czy gwałtownego spadku dochodów, a czym innym ktoś, kto świadomie zaciągał kolejne zobowiązania, wiedząc, że nie zamierza ich regulować. Historia powstania zadłużenia ma znaczenie i powinna zostać dokładnie przeanalizowana jeszcze przed przygotowaniem wniosku.
Kiedy upadłość konsumencka może mieć sens?
Przede wszystkim wtedy, gdy problem nie polega już na czasowym braku płynności, lecz na realnej i trwałej niemożności spłacenia zadłużenia. Typowa sytuacja to kilka lub kilkanaście zobowiązań, narastające odsetki, wypowiedziane umowy kredytowe, postępowania sądowe i egzekucyjne, przy dochodach, które nie pozwalają na rzeczywiste wyjście z zadłużenia nawet w perspektywie wielu lat.
W takiej sytuacji dalsze „łatanie” jednego kredytu drugim może jedynie pogłębiać problem.
Upadłość może pozwolić na uporządkowanie wszystkich zobowiązań w ramach jednego postępowania, a jej ostatecznym celem, przy spełnieniu ustawowych warunków, jest oddłużenie osoby fizycznej.
Dlaczego warto przeanalizować sytuację przed złożeniem wniosku?
Wniosek o upadłość konsumencką nie powinien być formularzem wypełnianym „na próbę”. Przed jego złożeniem warto dokładnie ustalić historię zadłużenia, wszystkich wierzycieli, wysokość i rodzaj zobowiązań, prowadzone postępowania sądowe i egzekucyjne, majątek dłużnika, jego dochody i koszty utrzymania. Istotne jest również ustalenie, w jaki sposób powstało zadłużenie.
Dzięki temu można wcześniej ocenić, jakich konsekwencji należy się spodziewać i czy upadłość rzeczywiście daje danej osobie szansę na poprawę sytuacji, czy też lepiej rozważyć inne rozwiązanie.
Długi przestały być możliwe do opanowania?
Pierwszym krokiem nie musi być od razu złożenie wniosku o upadłość. Czasami najważniejsze jest po prostu zebranie wszystkich dokumentów i policzenie, jak naprawdę wygląda sytuacja.
Kancelaria Prawna CLARO pomaga w analizie zadłużenia, ocenie zasadności upadłości konsumenckiej oraz przygotowaniu i prowadzeniu postępowania o ogłoszenie upadłości. Przed rozpoczęciem postępowania analizujemy zarówno jego możliwe korzyści, jak i konsekwencje dla majątku oraz sytuacji osobistej dłużnika.